Być świętochłowiczaninem…

Myślałem, że już nic nie jest w stanie mnie zdziwić. Nawet namawianie przez Bartosza Karcza wyborców PiS do głosowania na Razem dla Świętochłowic. Tym razem jednak desperacja panującej (jeszcze) władzy doprowadziła mnie do stanu osłupienia. Już tłumaczę – Dawid Kostempski w najnowszej odsłonie swojej gazety propagandowej, dla niepoznaki nazwanej tym razem „Express Wyborczy”, zarzuca Danielowi Begerowi, że nie jest świętochłowiczaninem. He… he… he… he… Tylko tak można to skwitować.

Prezydencie Kostempski, już naprawdę bardziej w obłudzie wytarzać się nie da. No, chyba że będzie Pan organizował sobie debaty wyborcze w gazecie, w której  zamieszcza miejskie ogłoszenia i której dziennikarze piszą pochwalne teksty na zamówienie.

Ale wracając, zadajmy kilka pytań naszemu mistrzowi prowokacji i meldowania siebie i współpracowników w miejscach w których nigdy nie mieszkali:

Czy urodził się pan w Świętochłowicach, że tak ochoczo wytyka komu innemu, że nie?

Czy jest Pan absolwentem świętochłowickiego liceum?

Czy mieszka Pan dziś w Świętochłowicach w tej podkreślanej w materiałach wyborczych szczęśliwej rodzinnej atmosferze z żoną i dziećmi?

Czy Pana dzieci chodzą do świętochłowickich szkół?

Czy interesują Pana mieszkańcy Świętochłowic, czy też otacza się Pan współpracownikami pochodzącymi z innych miast?

 

Bo tak się składa, że Daniel Beger naprawdę tu mieszka. Tu chodzą do szkoły jego córki. Wiem, bo spotykamy się odprowadzając dzieci. Tu codziennie kładzie się spać i wstaje rano.

Nie chodzi o to, żeby podawać się za świętochłowiczanina, tylko żeby nim być. Z autentycznego wyboru, tak jak Daniel Beger. I cóż z tego, że nie pochodzi ze Świętochłowic? Dawid Kostempski też się tu nie urodził, a fakt rozpoczęcia nauki w tym mieście nie zachęcił go nawet do tego, by skończyć tutejsze liceum. Tak naprawdę poza młodzieńczymi latami nigdy tu nie mieszkał, bo trzeba rozgraniczyć fakt zamieszkania i zameldowania. Do naszego miasta przywiały go widoki na rozpoczęcie kariery politycznej od prezydentury w mieście powiatowym. Kariera ta utknęła w tym mieście, stąd desperackie próby obrony swojej pozycji  – z braku innych propozycji. Tyle tylko, że nie ma to nic wspólnego z dobrem tego miasta  i jego mieszkańców.

Więc Panie Kostempski, czasem się mówi, że nie ta matka, która urodziła, ale ta która wychowała. Bo można pochodzić spoza Śląska ale pokochać go, a Świętochłowice wybrać swoim miejscem na ziemi. Tu żyć, mieszkać, widzieć to, co boli takich samych prawdziwych mieszkańców. Można tez zostać codziennie odwożonym do domu w Katowicach i nie mieć pojęcia, co tak naprawdę się tu dzieje. Ludzie nie dają się już tak licznie nabierać na propagandę sukcesu głoszoną przez gazety i gazetki wydawane za pieniądze podatników. Chcą wierzyć komuś, kogo znają i kto mieszka w tym samym bloku, na tej samej ulicy, w tym samym mieście.

I uprzedzając – nie jestem kumplem Daniela Begera, nie spotykamy się na piwie ani nie chodzimy razem na mecze. Jedno co nas łączy, to troska o Świętochłowice i głębokie przekonanie, że nasze miasto potrzebuje zmiany w zarządzaniu. I to jak najszybciej.

 

 

Mój kandydat

Tym razem pozwolę sobie na nieco prywaty. Ale w dobrej sprawie;) Jak zapewne Państwo wiedzą, już w najbliższą niedzielę czekają nas wybory samorządowe. Między innymi do Sejmiku Województwa Śląskiego. Na miejscu nr 7 listy Prawa i Sprawiedliwości znajduje się Piotr Palka – doświadczony menadżer, doradca i jak się Państwo domyślają, mój ociec.

Nigdy nie namawiam do czegoś, do czego nie jestem przekonany w 100 procentach. Dlatego i tym razem prosząc o Wasze głosy mogę z całą pewnością zapewnić, że będą one dobrze spożytkowane. Mało jest osób, o których mogę powiedzieć, że szanuję, podziwiam i mam do nich pełne zaufanie. Mój ojciec jest prawdziwym fachowcem, zaangażowanym od wielu lat w śląską gospodarkę, a swoją pracę traktuje jak powołanie. Jestem pewien, że z Sejmiku będzie z właściwą sobie nieustępliwością reprezentował interesy nasz wszystkich – mieszkańców Śląska.