Foczki w Wiśle

27 listopada Wesołe Foczki, czyli Dziecięca Sekcja Ratownictwa Wodnego świętochłowickiej Drużyny WOPR i uczniowie miejskich podstawówek przepłynęli kolejny odcinek Wisły. Sztafety organizowane przez ratowników dla dzieci mają już swoją tradycję i historię. Rozpoczęły się w 2007 r. i wtedy uczestnicy pokonali Kanał La Manche w obie strony, w 2010 r. przepłynęli z Kołobrzegu na Bornholm, natomiast w 2011 r. zaliczyli trasę Gibraltar – Ceuta – Tarifa – Gibraltar.

Od 2012 r. sztafeta wróciła na polskie wody i najmłodsi symbolicznie rzucają się w nurty Wisły. Jej pierwszy odcinek (Wisła Czarne – Kraków 102 km) poszedł im świetnie, w 2013 r. płynęli z powodzeniem z Krakowa do Szczucina (94 km), w 2014 r. ze Szczucina do Annopola.

W piątek wyruszli z Annopola do Dęblina (95 km). Zadanie nie było łatwe, ale i tym razem się udało. I to z dużym naddatkiem, bo przepłynięto dużo większy dystans od zakładanego, aż 162 km. W niełatwym zadaniu młodych adeptów pływania oczywiście jak zawsze wspomagali ich starsi koledzy;-)

1653215191817161413121097

Siła słów

Dobre słowo potrzebne od zaraz. To nie truizm, bo w dzisiejszym świecie, przesiąkniętym bylejakością słowa, pisaniem o wszystkim i o niczym przez tak zwanych dziennikarzy pracujących dla kogoś lub przeciw komuś, jakość słowa nie opłaconego, jakość słowa pomocnego i niosącego pozytywne przesłanie, nie jest w cenie…

Dziś można pisać co się chce i na jaki temat się chce. Szkoda tylko, że bez żadnej odpowiedzialności i czasami moralności. Wystarczy wstawić pytajnik w odpowiednie miejsce… Plugawe anonimowe komentarze też można miotać bez zastanowienia, bo ewentualne sprostowanie uzyskane po ciężkiej batalii sądowej zaowocuje co najwyżej przeprosinami drobnym drukiem na ostatniej stronie. Dlatego dobre słowo potrzebne jest od zaraz. Ktoś pomyśli ze tęsknię za cenzurą? Absolutnie nie, tęsknię za jakością wypowiedzi i odpowiedzialnością za słowa. I dlatego cieszę się, że są jeszcze miejscach, w których można je odnaleźć. Dzięki drodze słowa księdza Piotra Brząkalika i cotygodniowym felietonom prezentowanym na falach radiowych da się czasami po prostu nie zwariować. Nie rzucić pisania w diabły, a wręcz sięgnąć po pióro żeby iść tą samą drogą… Wczoraj w Katowicach odbyło się spotkanie autorskie, gdzie wśród przyjaciół i dźwięków nostalgicznego jazzu praca z dobrym słowem została uhonorowana i doceniona. Jedna z wielu fraz, które utkwiły mi w głowie – Bóg zawsze spełnia nasze marzenia. Ale kiedy, to już należy do jego decyzji…

Namawiam do lektury felietonów. I odpowiedzialności za słowo każdego dnia… .

1234

Dzień Pracownika Socjalnego

W piątek pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Świętochłowicach spotkali się na uroczystości z okazji Dnia Pracownika Socjalnego. W tym roku przypada 25 rocznica wejścia w życie ustawy o pomocy społecznej, a co za tym idzie, powołania OPS-ów w obowiązujących do dziś strukturach. Spotkanie było więc okazją do wspomnień, tym bardziej, że na sali obecne były osoby, które pamiętają początki organizowania MOPS na nowo. Dyrektor Danuta Piątek w swoim wystąpieniu przywołała postać ówczesnego ministra pracy Jacka Kuronia, który podniósł zawód pracownika socjalnego do rangi funkcjonariusza publicznego. Podkreśliła, że jest to profesja piękna, ale trudna, bo pracownicy ośrodka w codziennym kontakcie z podopiecznymi muszą wykazywać się szczególnym zaangażowaniem i empatią. Wyróżniła też długoletnich pracowników świętochłowickiego ośrodka.

Bardzo dziękuję za zaproszenie na spotkanie, było mi niezwykle miło uczestniczyć w tym święcie. Wszystkim pracownikom socjalnym jeszcze raz składam najserdeczniejsze życzenia zawodowego spełnienia, cierpliwości i pogody ducha na co dzień.

164352

Obelisk ku czci ofiar Tragedii Górnośląskiej

O Tragedii Górnośląskiej jeszcze nie tak dawno w ogóle się nie mówiło. Niewielu Polaków wiedziało, że w Świętochłowicach po wojnie funkcjonował komunistyczny obóz pracy, a w podziemiach Hali Targowej podczas przesłuchań torturowani byli więźniowie. Pamięci ofiar, ponad dwóch tysięcy osób, poświęcony jest obelisk, który został dziś odsłonięty w naszym mieście.

Uroczystość poprzedziła msza św. odprawiona w kościele pw. św. Piotra i Pawła, skąd uczestnicy przeszli na ul. Katowicką 31. To właśnie tam, obok dawnej hali, po 70 latach od tragicznych wydarzeń stanął pomnik ku czci ofiar terroru. Pobłogosławili go wspólnie duchowni kościoła ewangelicko-augsburskiego i katolickiego, odbył się też apel poległych, po którym oddano salwę honorową. Cześć ich pamięci.

16151413127891011654321

Mail do radnego

Ujednolicone adresy mailowe radnych w domenie swietochlowice.pl to nie nowość. Funkcjonowały już kilka lat temu, zresztą między innymi za tę inicjatywę gmina otrzymała tytuł Super Samorządu. Niestety, później idea ta odeszła w niebyt. Właśnie wraca:-)

Z przyjemnością informuję, że do świętochłowickich radnych znów będzie można pisać na „służbowe” skrzynki mailowe. Sygnały o potrzebie i zasadności takiego rozwiązania docierały do nas już od dłuższego czasu, więc postanowiłem, że należy wyjść im naprzeciw. Pozwoli to na szybszy, bezpośredni kontakt z mieszkańcami i wirtualne pełnienie dyżurów na bieżąco, a nie tylko w ustalonych dniach. Mój mail to m.palka@swietochlowice.pl.  Adresy wszystkich radnych dostępne będą już od 20 listopada na stronie internetowej Urzędu Miejskiego i w Biuletynie Informacji Publicznej.

Zachęcam do pisania, dzielenia się swoimi uwagami i przemyśleniami. Jestem bardzo ciekawy, czy tym razem ujednolicone adresy sprawdzą się w praktyce, ale to już zależy od użytkowników. Po obydwu stronach monitora:-)

Święto Niepodległości

11 listopada to dla Polski data szczególna. Pozwolą Państwo, że w dniu Narodowego Święta zaprezentuję najnowszy felieton ks. Piotra Brząkalika. Zachęcam gorąco do przeczytania poniższych słów, zastanowienia i zatrzymania się przez chwilę w codziennym pędzie. Zapraszam:

Narodowe Święto siłą rzeczy sprawia, że nasze myśli i skojarzenia mniej czy bardziej intensywnie, ale biegną ku Ojczyźnie. I takich około ojczyźnianych refleksji i komentarzy usłyszą dziś Państwo z pewnością sporo. Na dodatek taki dzień, jak dziś prowokuje nie bez racji, czy potrzeby do odwracania głowy wstecz, ku historii, ku przeszłości.

Pozwólcie Państwo, że zaproponuję odejście od tej logiki. Nie, żebym historię lekceważył, czy jej nie doceniał, wszak dziś jest zawsze pochodną wczoraj. Ale zdaje mi się, że za bardzo utkwiony mamy wzrok, nawet serce w przeszłości, w historii, trochę tak, jakby to był dla nas wprawdzie czas przeszły, ale do końca niedokonany. A każde zbyt częste odwracanie głowy do tyłu sprawia, że mniej uwagi, spojrzenia kierujemy na to, co pod nogami, co przed oczyma, na dziś. A przecież to teraźniejszość jest budulcem przyszłości.

Innymi słowy, takie dziś, jakie wczoraj; i takie jutro, jakie dziś.

Może to dzisiejsze Narodowe Święto to i dobra okazja, żebym się podzielił z Państwem moją refleksją o Państwie, a właściwie o naszym postrzeganiu Państwa. Są to myśli, które od dłuższego już czasu chodzą mi głowie, i którymi dzielę się przy okazji różnych rozmów.

Myślę, bowiem, że stan naszego teraźniejszego myślenia o Państwie i jego postrzeganie jest skutkiem zaniechania po stronie samego Państwa. Co mam na myśli?

Otóż po przełomowym roku 89 nie było żadnej poważnej debaty, jaki ustrój ma mieć, to nowe państwo. I trochę tak jak neofici, uwierzyliśmy, przyjęliśmy, że wolność to teraz wszystko ureguluje, trochę jak w ekonomii, czy gospodarce, jak ta „niewidzialna ręka rynku”. Na dodatek, z takim nostalgicznym wspomnieniem, czy nawet oczekiwaniem, że wróci przedwojenne.

Gospodarczo wybraliśmy oczywiście kapitalizm, bo gospodarczy socjalizm okazał się być klapą i zmierzaniem donikąd. Ale społecznie, pracowniczo, nawet obywatelsko, to najchętniej pozostawilibyśmy socjalizm, czego dla mnie potwierdzeniem było wielkie oburzenie na śp. ks. Józefa Tischnera, kiedy postawił diagnozę o mocno zakorzenionym w nas homo sowietikus. I w takim ustrojowym rozkroku między gospodarczym kapitalizmem, a społecznym socjalizmem trwamy już ćwierć wieku. A to jego świadomościowe utrwalanie sprawia, że tak, jako państwo, jak i społeczeństwo jesteśmy mało wyraziści, i może też, dlatego, co wybory powierzamy władzę, komu innemu, za każdym razem wiążąc z nowymi coraz bardziej kumulujące się w nas nadzieje i oczekiwania.

Pokuszę się nawet o takie stwierdzenie, że taką debatę mógł i był w stanie podjąć tylko ten pierwszy parlament, nawet, jeśli był tylko kontraktowy, bo z największym ideowo – ustrojowym potencjałem, że tak to nazwę. Każdy następny był już coraz bardziej ograniczony pryzmatem partyjnej logiki i doraźną, kadencyjną perspektywą rządzenia.

Podjęcie teraz takiej intelektualno–politycznej debaty zdaje mi się być szalenie trudne, co nie znaczy, że niemożliwe, pod warunkiem wszak, że udałoby się zacząć budować zgodę wokół idei państwa, które jest tylko sposobem, metodą samozorganizowania się społeczeństwa dla dobra wspólnego. Co więcej tu nie wystarczy tylko kompromis, tu konieczna jest zgoda.

Tak na marginesie zresztą, zauważę, że pewną przeszkodą, utrudnieniem nie tylko na tej płaszczyźnie, na wielu innych także, jest przeniesienie akcentu ze zgody na kompromis. Czasem mi zdaje, że wpadliśmy w pułapkę zawierania kompromisów, miast budowania zgody. A kompromis, to nie to samo, co zgoda. Logiką kompromisu jest zachować jak najwięcej własnych racji, nastawienie na własny zysk, rozumiany nie tylko ekonomicznie oczywiście. Logiką zgody jest gotowość do ustąpienia, nastawienie na drugą stronę, żeby i przeciwna strona mogła zyskać. Kompromis jest zimny, powiedziałabym nawet wyrachowany, nastawiony na przedmiot, zgoda jest cieplejsza, często nieracjonalna, nastawiona na podmiot. Może, dlatego też więcej kosztuje. Pierwszy nastawiony jest na doraźność, a ta druga na trwałość.

Jeśli dzisiejszy dzień jest dobrą okazją do składania życzeń, to moje są takie: mniej kompromisów, a więcej zgody.

20151111_130429(1)20151111_12570020151111_13454220151111_13375620151111_13242020151111_13241620151111_132147(4)

40 lat w WOPR

W zeszły piątek Grzegorz Truchan obchodził 40-lecie pracy w Wodnym Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym. Kierownik świętochłowickiej Drużyny WOPR z okazji swojego jubileuszu zaprosił do wspólnego świętowania rodzinę, ratowników, przyjaciół i znajomych. Uroczystości rozpoczęła msza św. w kościele pw. św. Piotra i Pawła, gdzie wspólnie  z Grzegorzem dziękowaliśmy za długie lata ratowniczej służby. Potem przyszedł czas na spotkanie, podczas którego ożyły wspomnienia. Miałem przyjemność w imieniu własnym oraz Rady Miejskiej pogratulować jubilatowi skutecznej i ofiarnej pracy na rzecz WOPR i naszego miasta. To kawał życia i kawał dobrze wykonanej roboty:-)

1423