28.01.2010 r.

bar

 

28.01.2010 r.

 

Nie da się nie podjąć i przejść obojętnie wokół tematu ostatnich wydarzeń w naszym Mieście – aresztowania prezydenta i sekretarz Świętochłowic. Pojawia się wiele komentarzy i opinii. Mam jednak  prośbę, abyśmy ocenianie prezydenta za czyny, o które oskarża go prokuratura, pozostawili do rozstrzygnięcia przez niezawisły sąd.

 

Zupełnie inną kwestią jest natomiast styl rządzenia i decyzje prezydenta Eugeniusza M., które w moim odczuciu były dla mieszkańców złe. Skupmy się więc na naprawie, na przyszłości i rozwoju Świętochłowic. Zastępcy prezydenta, którym w najbliższym czasie będzie dane kierować władzą wykonawczą i bezpośrednio realizować zadania, powinni szukać rozwiązań kompromisowych. Przynajmniej tak, aby mieszkańcy nie stracili do końca zaufania do włodarzy miasta.

 

Potrzebne nam jest porozumienie ponad podziałami, aby w czasie kryzysu, zarówno gospodarczego jak i wynikającego z aresztowania prezydenta, wyjść z twarzą i szybko zapomnieć. Wyciągając jednak wnioski z tej lekcji.

 

Nikt nie będzie chciał mieszkać czy inwestować w mieście gdzie prezydent (który powinien stać na straży prawa oraz nieskazitelnie i transparentnie rządzić) dopuszczał się działań sprzecznych z prawem. A bez mieszkańców i nowych inwestycji Świętochłowice nie będą się rozwijały.

 

Dlatego apeluję Drodzy Świętochłowiczanie: rozmawiajcie z władzami miasta, rozmawiajcie z radnymi, aby w ciężkim czasie stanęli na wysokości zadania i w sposób merytoryczny, a nie w myśl partykularnych interesów politycznych, rozpoczęli odbudowę Świętochłowic. Naciskajcie na nich, niech poczują oddech wyborcy na plecach!

26.01.2010 r.

bar

26.01.2010 r.

 

Napiszę Państwu kilka słów o budżecie na 2010 r., a może o mieście? Parafrazując słowa jednego z prezydentów, którego podziwiam i szanuje – Theodore’a Roosevelta rób to co możesz, tym co posiadasz, w miejscu, w którym jesteś.

 

I zaczynając od końca powiem tak: wszyscy albo większość mieszkamy i żyjemy w Świętochłowicach, czyli mamy prawie ten sam smutny obraz miasta – oczywiście, niektórzy ciągle widzą go kolorowym i zastanawiam się czy jest to problem daltonizmu czy wyjątkowego braku obiektywizmu, podszytego cwaniactwem, kumoterstwem i nepotyzmem. I tu niestety Państwa rozczaruję, to ostatnie twierdzenie nie jest już cytatem z Carlosa Ruiz Zafóna (swoją drogą polecam – Cień wiatru).

 

Pozostałe dwa zwroty będące w dalszej części pożywką intelektualną są równie smutnymi spostrzeżeniami, więc zakładam, że każdy robiąc daną rzecz – szczególnie na niwie społecznej, gdzie dysponujemy pieniędzmi naszych mieszkańców – będzie (powinien!!) robić ją z największa pieczołowitością i nawet, jeśli nie zna się, nie ma wiedzy (nikt całej nie posiadł) to przy założeniu dobrej woli korzysta z doradców… Hmm, zapytacie jakich?? No bez wątpienia nie tych, co nie mają nic do powiedzenia i wyciągają z tego samego garnuszka, bo kara jest prosta – poniesienie odpowiedzialności za ich czyny – mieszkańcy nie są ślepi, a nawet jak nie widzą, bo większość mediów jest pro prezydencka (z góry przepraszam niepokornych i walczących z tą zależnością) to czują i nie można nie docenić mądrości Świętochłowiczan. Dlatego mówcie, dyskutujcie, a co ważniejsze pytajcie!

 

To, co wpływa na naszą możliwość czynienia, to przede wszystkim chęci a to gdzie je skierujemy zależy już od danego człowieka. I za to szary obywatel taki jak ja i Ty może i powinien rozliczyć towarzystwo „adoracji władzy”. Nie wszystko można zwalić na kryzys ogólnoświatowy, państwowy i miejski, bo dobry gospodarz miasta przewiduje, zabezpiecza się i przede wszystkim dąży do konsensusu i kompromisu przy realizacji zadań dla dobra wspólnego. Kryzys nie zaczął się w tym roku, nie zaczął się po powstaniu nowej większości – w takie bajki i ja i Państwo nie uwierzymy. Znowu odbędzie się batalia o budżet, o małe, o duże Nasze Wspólne Sprawy.

02.01.2010 r.

bar

02.01.2010 r.

 

Zapukał ktoś do mnie ciemną nocą, zapukał łomem niszcząc spokój mojej rodziny. Nie był to przyjaciel ani zabłąkany kolędnik… Czy mam prawo czuć się bezpieczny w moim domu, a moje dzieci mają prawo, żeby nie płakać ze strachu? Czy kupienie złego psa, czy zaopatrzenie się w arsenał broni rozwiąże problem?  Nie i jeszcze raz nie – każdy Świętochłowiczanin ma prawo czuć się we własnym domu bezpiecznie! Tu potrzebne są rozwiązania systemowe. Uważam, że Policja nie może rok rocznie prosić sie o dofinansowanie! Jeśli państwo nie może podołać temu obowiązkowi z braku środków to samorządy i prezydent mają obowiązek – pierwszy i podstawy zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwo! Współpraca z Policją-  przynajmniej w relacji z Komisją Budżetu i Finansów, która mam zaszczyt prowadzić – uważam ze wzorową. To skutkuje rok rocznie określonym dofinansowaniem, nie bez znaczenia jest pomoc radnych niezależnych i tzw. nowej większości, która nie miała żadnych oporów i wspierała mnie i Komisję w jej wniosku o dofinansowanie działań Policji. Te działanie nie powinny stać się przedmiotem gry politycznej w żadnym przypadku.